Pozostałe

Czarnek na premiera. Serio?

Tak, dobrze czytacie. PiS naprawdę rozważa wystawienie Przemysława Czarnka jako swojego kandydata na premiera. Tego samego gościa, który jako minister edukacji sprawił, że słowo "edukacja" zaczęło brzmieć jak coś, co trzeba omijać szerokim łukiem.

Czarnek na premiera. Serio?

Zanim jednak zaczniemy się śmiać, to może chwilę go docenimy? No bo wiecie, Czarnek to polityk z charakterem. Powie, co myśli, bez żadnego lukru, bez udawania, że jest umiarkowany. Przepraszać? Nie, dziękuję! Takie zachowanie w dzisiejszych czasach to prawie jak ufo na niebie - rzadkość. Tyle że… jednak to, co myśli, powtarza od lat głośno i wyraźnie, więc Polacy już się z tym dobrze zapoznali.

Jego ministerialna historia? Powiedzmy... że wyrazista.

Lex Czarnek - czyli pomysł, żeby dać kuratorom szkoły na tacy, z kontrolą absolutną. No i... odrzucone. Potem Lex Czarnek 2.0, bo pierwszy raz nie wyszło, a druga próba też nie przeszła. HiT, czyli podręcznik do historii i teraźniejszości, który zanim wszedł do szkół, zdążył stać się memem. Kuratoria obsadzone z partyjną precyzją. Do tego setki cytatów, które opozycja będzie powtarzać non stop.

Dlaczego właśnie on?

Tu zaczyna się cała tragikomedia. PiS ma taki problem z ludźmi, że aż szkoda gadać. Morawiecki się trochę wypalił i nie jest już twarzą partii. Kaczyński rządzi, ale sam nie wyjdzie na pole bitwy. Ziobro poszedł własną drogą wraz ze swoim elektoratem. A lista potencjalnych następców jest krótka i raczej niezbyt imponująca.

Więc no, Czarnek jest rozwiązaniem... Jest lojalny, każdy go zna, nie zaskoczy nikogo jakimś szalonym pomysłem. Dla Kaczyńskiego to plusy. Dla reszty, szczególnie dla tych niezdecydowanych, już niekoniecznie.

Czarnek to taki gość, który potrafi naprawdę zmobilizować swoich. Fani go kochają, bo wreszcie ktoś "mówi prawdę", nie kluczy i nie przeprasza. I ok, że jest odważny - tyle że odważnie zamyka drzwi przed wszystkimi poza twardym elektoratem PiS-u.

A tu nagle premier - to inny kaliber. Trzeba dogadać się ze środkiem, a ten na pomysł "Czarnek premier" reaguje różnie, ale raczej nie skacze z radości.

Tusk pewnie już zamówił popcorn i rozsiada się wygodnie.

Polityka to oczywiście coś, co lubi zaskakiwać, więc nigdy niczego nie można wykluczyć. Ale jeśli PiS naprawdę pakuje się w ten pomysł z Czarnkiem jako twarzą partii, to wygląda to bardziej na desperackie "nie mamy lepszego wyjścia" niż na przemyślaną strategię.

Foto: Łukasz Gągulski / PAP