To wirus przenoszony głównie przez gryzonie. Myszy, nornice i szczury mogą wydalać go z moczem, śliną oraz odchodami. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek sprząta zakurzoną piwnicę, starą altanę, garaż albo domek letniskowy. Wystarczy wzbić w powietrze pył zawierający wirusa.
Najgorsze jest to, że początek choroby wygląda niewinnie. Gorączka, bóle mięśni, osłabienie, czasem nudności. Objawy przypominają grypę albo zwykłe przeziębienie. W cięższych przypadkach sytuacja zmienia się dramatycznie. U części chorych wirus atakuje płuca, powodując duszność i niewydolność oddechową. Inne odmiany uszkadzają nerki i mogą prowadzić do krwotoków.
Śmiertelność w niektórych przypadkach sięga nawet 30-40 procent. To już nie jest "dziwna infekcja", tylko realne zagrożenie życia.
W Polsce sytuacja jest spokojna, ale wirus również występuje. Najczęściej wykrywa się szczep Puumala, związany głównie z nornicami. Zakażenia są rzadkie, jednak regularnie pojawiają się pojedyncze przypadki. Szczególnie narażone są osoby mające kontakt z lasami, drewnianymi budynkami, magazynami i miejscami, gdzie bytują gryzonie.
Najczęstrzym błędem jest lekceważenie odchodów myszy. Wiele osób po prostu bierze miotłę i zamiata wszystko na sucho. To właśnie wtedy drobinki z wirusem mogą dostać się do płuc. Specjaliści zalecają, by najpierw zwilżyć zabrudzone miejsce środkiem dezynfekującym, używać rękawic i unikać wzbijania kurzu.
Hantawirus to nie koniec świata. Nie rozprzestrzenia się łatwo między ludźmi i nie grozi globalną epidemią. Ale pokazuje coś ważnego: nawet zwykła, zaniedbana piwnica może skrywać zagrożenie, którego nie widać gołym okiem.
Źródła:
World Health Organization (WHO) https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/hantavirus
Centers for Disease Control and Prevention (CDC) https://www.cdc.gov/hantavirus/about/index.html
Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH https://www.pzh.gov.pl/