Jest ugoda. 17 miliardów dolarów - jak to miło brzmi. Ale patrząc ile Meta zarabia rocznie, to ta kwota nei robi takiego dużego wrażenia. To jest wydatek, który Meta rozłoży sobie na dekadę i nawet nie zauważy, że coś zapłaciła. Zuckerberg podpisał ugodę z czystym sumieniem, bo wie, że to tylko "podatek" aby dalej móc robić to co robi bez dalszego uganiania się po sądach. To klasyczny koszt prowadzenia działalności i jest wkalkulowany w ryzyko.
Ugoda, to tak na prawdę uniknięcie przyznania się do winy. Do tego, o co została oskarżona. Czyli, iż aplikacja była zaprojektowana tak, aby jak najdłużej zatrzymać człowieka na stronie. Co jak wiemy generuje zyski. Im dłużej przewijamy, tym więcej zarabiają. Problem zrobił się w momencie, gdy dzieci odkryły ten "wspaniały świat". Algorytmy oszalały ze szczęścia. Mózg dziecka szuka bodźców. Im więcej, tym lepiej. Dlatego taki haj dopaminowy uzależnia dzieciaki od serwisu. I konia z rzędem temu, kto twierdzi, iż władze mety nie mieli bladego pojęcia o tym.
Wiedzieli, ale nie ruszali tematu, bo to napędzało słupki zysków. Moim zdaniem, po prostu czekali, kiedy się to wyda i mieli od dawna "odłożoną" kwotę na ewentualne kary i batalie sądowe.
I jak to się skończy? Sąd zatwierdzi ugodę. Meta doda kilka checkboxów. Doda limity czasowe i.... No tak, to zasłona dymna. Bo średnio rozgarnięty 12-latek, skłamie deklarując wiek przy rejestracji. I po problemie. Żegnajcie limity itp.
Ale tu jest drugie dno, o którym nie było mowy. Gdyby nie my, rodzice to tematu by nie było. Mam wrażenie, iż "hamerykańskie" rodziny zrzucają odpowiedzialność na Metę za swoje błędy. To my rodzice, ponosimy odpowiedzialność za to, co nasze dzieci oglądają. Skoro nie dajemy dziecku broni czy brzytwy, to dlaczego nie kontrolujemy co robią w sieci?