Mariusz Bazan

Donald Trump - liczy zyski

Reuters ujawnia, że ludzie Trumpa rozmawiają z ludźmi Putina o tym, jak amerykański kapitał mógłby zarabiać na rosyjskim gazie płynącym do Europy.

Tej samej Europy, która wydała miliardy, żeby się od tego gazu uwolnić. I tak się zastanawiam, kto jeszcze wierzy, iż to przypadek.
Biały Dom oczywiście zaprzecza. Nie powiedzieli, że takich rozmów nie było. Powiedzieli, że "ostatnio" nie prowadzono rozmów o Nord Stream. To niby drobiazg, ale kiedy rzecznik tak starannie dobiera słowa, to wiadomo o co chodzi. Do tego dorzucił, iż każde porozumienie musi przynosić korzyści amerykańskim podatnikom i firmom. Czyli jednak chodzi o zysk, a o całą resztę jakoś nikt nie zapytał.
Jared Kushner, zięć prezydenta i jego specjalny wysłannik, spotykał się w ostatnich tygodniach z Kiriłłem Dmitrijewem, doradcą Putina (od interesów) w Moskwie i w Nowym Jorku. Drugi wątek to rosyjski Łukoil, bo Biały Dom sam przyznał, że Witkoff z Kushnerem negocjowali z DFC wysoką płatność z góry i udział USA w zyskach. Nord Stream jest na razie objęty sankcjami, Niemcy i Polska są przeciw, a nawet amerykański urzędnik mówi, że szybkiego porozumienia raczej nie będzie. Ale sam fakt, że się o tym rozmawia, kiedy Rosja nadal bombarduje Ukrainę, uważam za skandaliczny.
Najbardziej uderza mnie to, że jeden z ludzi, którzy mają doprowadzić do końca wojny, jednocześnie sonduje, jak na tej wojnie zarobić. Putin wojuje, Europa płaci za swoje bezpieczeństwo, a ludzie amerykańskiego prezydenta liczą przyszłe zyski z rosyjskiego gazu. Ja w takim układzie dobrych intencji nie widzę.
Źródło: Reuters, 8 października 2026