Mariusz Bazan

Pozostałe

𝑫𝒍𝒂𝒄𝒛𝒆𝒈𝒐 𝒏𝒊𝒆 𝒏𝒂𝒍𝒆𝒛̇𝒚 𝒑𝒖𝒃𝒍𝒊𝒌𝒐𝒘𝒂𝒄́ 𝒛𝒅𝒋𝒆̨𝒄́ 𝒅𝒛𝒊𝒆𝒄𝒊 𝒘 𝒔𝒑𝒐ł𝒆𝒄𝒛𝒏𝒐𝒔́𝒄𝒊𝒐𝒘𝒚𝒄𝒉?

Coraz więcej rodziców oraz nauczycieli wrzuca zdjęcia swoich pociech do sieci, często nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak to może być niebezpieczne.

Takie fotki przestają być tylko naszą prywatną sprawą - mogą łatwo wpaść w niepowołane ręce i zostać wykorzystane przeciwko dzieciakom. Policja ostrzega, że nawet przypadkowy profil dziecka na Facebooku czy Instagramie ujawnia całkiem sporo informacji - lokalizację, datę urodzin (która często widnieje na tortach!), nazwy szkół albo przedszkoli, a także zainteresowania. I właśnie te dane cyberprzestępcy mogą wykorzystać, by nawiązać kontakt i powoli zdobywać zaufanie dziecka. Brzmi przerażająco, ale dzięki temu planowanie realnego ataku na ofiarę staje się o wiele prostsze. Dzieci są wtedy łatwiejszym "celem" dla pedofilów albo porywaczy.
Specjaliści z UODO i różnych organizacji społecznym również ostrzegają - nieprzemyślane wrzucanie zdjęć maluchów do internetu może prowadzić do jeszcze większych kłopotów. Myślcie chociażby o hejcie, powstawaniu krzywdzących memów albo nawet deepfake'ów! A co gorsza, zdarza się, że zdjęcia trafiają do baz osób z przestępczymi zamiarami. Trochę jak jakiś cyfrowy koszmar...
Jak działają skurw...? No więc, przestępcy działają na kilku frontach jednocześnie. Dokładnie przyglądają się każdemu szczegółowi na zdjęciu - zwracają uwagę na otoczenie, budynki, znaki szczególne czy metadane GPS. Wszystko to służy do złożenia profilu dziecka: gdzie mieszka, gdzie chodzi do szkoły, jak spędza wolny czas. W sieci często dochodzi też do tzw. cyfrowego porwania - złodzieje tożsamości kradną zdjęcia dzieci, podszywają się pod nie lub ich rodziców i próbują jakieś kontakty nawiązać. Inna metoda to grooming - dorosły podejmuje rozmowy na czatach lub mediach społecznościowych, by dziecko do siebie przekonać i emocjonalnie uzależnić, zanim zaproponuje spotkanie... W prawdziwym świecie zaś przestępcy próbują wykorzystać te zebrane informacje - np. oferują podwiezienie "z platformy przewozowej" albo kuszą prezentami.
Słyszałem o przypadkach, gdy nieznani mężczyźni podjeżdżali białym autem z logo firmy przewozowej i namawiali małego chłopczyka, żeby wsiadł. Takie sytuacje pokazują jasno, że nawet bezbronne na pierwszy rzut oka zdjęcia mogą stać się poważnym zagrożeniem.
No dobrze, to co można zrobić, by dzieciaka choć trochę ochronić? Najlepiej, gdy rodzice i nauczyciele aktywnie pojawiają się w cyfrowym świecie dziecka. Razem przeglądać strony, tłumaczyć, co można wrzucać, a czego lepiej unikać. Prywatność - to podstawa. Profile dzieci (i oczywiście rodziców też) powinny być widoczne tylko dla zaufanych osób.
Poza tym - ograniczajcie wrzucanie zdjęć. Serio, nie ma konieczności publikować wszystkiego. Jeśli już wrzucacie, to absolutnie wyłączcie lokalizację i nic nie piszcie o szkole, adresie czy planie dnia dziecka. Nawet detale na zdjęciu (tło, tablice, napisy na ubraniu) mogą zdradzić za dużo. Warto korzystać z ustawień prywatności i ustawiać posty tak, aby widzieli je tylko znajomi albo zamykać się w grupach rodzinnych, ale pamiętajcie - nawet wtedy ktoś może pobrać zdjęcie i przepuścić dalej. W internecie nic naprawdę nie znika.
A szkoły? No właśnie, one też powinny uważać. Publikowanie wizerunku dzieci w mediach społecznościowych powinno się odbywać tylko, jeśli rodzice wcześniej na to pisemnie wyrażą zgodę. Wiele placówek ma regulaminy, które to wyraźnie mówią - warto się ich trzymać. No i lepiej nie tagować dzieci po imieniu na takich zdjęciach. Ale ja osobiście jestem za tym, aby placówki nei publikowały zdjęć. Namierzenie dziecka, tylko po niewinnym zdjęciu na profilu szkoły - jest banalnie proste.
Na koniec - rozmowy z dziećmi o bezpieczeństwie. Niech wiedzą, co robić, gdy ktoś obcy się ich zaczepia - czy to na ulicy, czy w aucie. Proste zasady typu nie przyjmuj prezentów, nie wsiadaj do auta z kimś, kogo nie znasz, to podstawa. Przypominajmy im tego od czasu do czasu, bo niestety, świat bywa naprawdę nieprzewidywalny.
Źródła: Poradniki i komunikaty Polskiej Policji, UODO i ekspertów ds. ochrony danych.
Foto: Pexels